środa, 30 lipca 2014

Część pierwsza: Rozdział 1

To już nie jest U.S.A, Ameryka, czy jak kto woli. To tajemniczy świat, jak z innego wymiaru. Stany Zjednoczone są ukryte pod wielką, szklaną kopułą i podzielone na trzy części: południe - Akademię Księżniczek, inaczej nazywaną Sanux, północ - gdzie znajduje się jedyny wjazd do miasta, i zachodnią - skąd przybywają wszelkie produkty potrzebne do życia. A co ze wschodem? To jedna z tych tajemnic, które od lat nie są odkryte. Brama zostaje otwarta tylko raz do roku, gdy do Sanux przybywają księżniczki na szkolenie. Jest ich dokładnie cztery. Po jednej z każdego kontynentu. W Sanux pracują również mężczyźni, ale jest ich do niewiele. Akademia dba bowiem o tzw. regułę czystości przyszłych Księżniczek i każdy kontakt z mężczyznami mógłby zakłucić nienaganny porządek Akademii. Jednak to nic nie zmienia..

---

- Dziewczęta! - odezwała się kobieta w średnio-starym wieku, uroczyście wstając z krzesła. - Jesteście tu, aby..
Przerwała jej dziewczyna o rudych włosach, z nieludzko niebieskimi oczami.
- Musiałyśmy tu przyjechać! - wyrzuciła z siebie, unosząc ręce do góry.
- Jak mówiłam - kompletnie zignorowała tamtą dziewczynę. - jesteście tu, aby uczyć się na przyszłe Księżniczki. Oczywiście, jesteśmy Akademią, która absolutnie we wszystkim wierzy swoim podopiecznym. Nie podsłuchujemy was, ani nie podglądamy. Wasze sekrety, lepiej, byście ich nie miały, zostaną sekretami.
Ruda popatrzyła beznamiętnym spojżeniem na dziewczynę siedzącą obok. Miała czarne włosy i szare oczy. Zza stołu obie wydawały się być szczupłe, jednak nie mogłam tego dokładnie określić, bo nie widziałam całej ich osoby.
- Każda z was zostanie teraz odprowadzona do swojego pokoju przez jednego z ochroniarzy. Możecie być pewne, że po drodze nic wam się nie stanie. Za dwie godziny zadzwoni dzwonek, co oznacza posiłek. Odprowadzić was na obiad przyjdą ci sami ochroniarze. Jakieś pytania?
- Co będziemy jeść? - wypaliła ta z czarnymi włosami.
- Och, Messo. Nie sposób mi wymienić ponad sześciu dań, które dzisiaj zostaną podane. Wszystkiego dowiesz się w swoim czasie.
Więc ona ma na imię Messa. Przynajmniej już coś wiem. Ciekawa jestem jeszce imienia tej drugiej.
- Messa, głodna nie będziesz z ponad sześcioma daniami. - zażartowała ruda.
- Wiem, Alice. - Messa uśmiechnęła się.
Więc Alice.

Wstałyśmy od stołu czekając, aż jeden z wielu przystojniaków odprowadzi nas do pokoju. Alice trafił się blondyn z niebieskimi oczami. Oczy. Zbieg okoliczności? Wszystkie dziewczyny zostały już wyprowadzone z sali, zostałam tylko ja. Dosłownie! Zabrakło jednego ochroniarza - tego dla mnie! Starsza kobieta zobaczywszy to, poderwała się z miejsca, wybiegając gdzieś bocznymi drzwiami. Za nie więcej, jak minutę wróciła.
- Raven, bardzo nam przykro, ale jak na razie zabrakło ochroniarzy. Nasz pierwszy kamerdyner odprowadzi cię do pokoju. Mam nadzieję, że nie masz nam tego za złe.. - kobieta była wyraźnie skruszona.
- Jasne, że nie. To.. Kiedy mogę się go spodziewać? - spytałam, przestępując z nogi na nogę.
- Oto on.
Tymi samymi bocznymi drzwiami do jadalni wszedł nieziemsko przystojny szatyn. Miał brązowe włosy, sięgajace nieco za uszy oraz czekoladowe oczy. Dosłownie. wystawił w moją stronę ramię, które natychmiast chwyciłam, jakby bojąc się, że zaraz rozpłynie się w powietrzu. Wyszliśmy z pomieszczenia wielkimi wrotami, kiedując się do windy. Nigdy nie byłam niezdarna, chyba, że szło o coś ważnego. Jak teraz.
Chłopak nacisnął parę guzików i drzwi windy zaczęły się otwierać. Puścił mnie przodem, jak na gentelmen'a przystało. I właśnie wtedy musiałam wszystko zchrzanić. Wchodząc do wielkiej, szklanej kapsuły potknęłam się, lecąc prosto na szklaną szybę. Jednak w odpowiednim momencie chwyciły mnie silne dłonie tego chłopaka. W gruncie rzeczy nie wiedziałam nawet jak ma na imię.
- Dzięki. - na moje policzki wkradł się rumieniec. - Niezdara ze mnie.
- Nie ma sprawy. - uśmiechnął się nonszalancko. - A tak w ogóle jestem Joset.
- Raven. - odparłam.


Więc.. Tak średnio napisałam to, co chciałam. Miało tu być jeszcze parę rzeczy, ale dzisiejsze wydarzenia nie dają mi spokojnie pisać. Tu rozdziały będą takie krótkie. Okey?


Julia Maslow Howard.